wtorek, 12 lutego 2008

a propos Pasji


A jesli już mówimy o pasjach to rzecz jasna powinno pojawić się tutaj kilka zdjęć w miejscu a raczej wielu miejscach które zdecydowanie nas łączą. Niestety nie mam żadnego wspólnego zdjęcia, ale to się kiedyś naprawi :) Podejrzewam że Wy macie wiec Ewcia doklei :]

Wiecie dobrze że chodzi o góry. Taak te spiętrzone marzenia, najszczersze jesienią, nie z orbisem, te gdzie jest wszystko co się kocha. Szczotka tylko odrobinę bardziej kocha widok horyzontu na pełnym morzu, a Asiur widok nieba kiedy zemdleje :]
Ale tak na serio myślę sobie, że trochę się ostatnio zaniedbałysmy i pora razem z pierwszym wiosennym słonkiem wdziać stuptupy schowac do plecaka dobrą milke i bułkę z kotletem i ruszyć na stary dobry szlak.Byle razem. I nie ważne że Asiur 12 razy odpłynie, a Szczotka będzie miała schizę, a ja znów się gdzieś zgubię ( taka juz moja niedźwiedzia natura). Herbata najlepiej smakuje w schronisku. A czekolada zyskuje na wartości do sześcianu :)

6 komentarzy:

Unknown pisze...

jedziemyyyyyyy..... pieprzniemy tym wszystkim i wyjedziemy w Bieszczady(gdziekolwiek bliżej też być może;p) swoją drogą dopiero niedawno Mama Szczotka dowiedziała się że my na te Bieszczadzkie na stopa jechaliśmy ;p;p

Asik pisze...

nono i co Mama Szczotka na to?
Mój tata już nie reaguje, ma tego pełną świadomość :P

Miśka ponoć jakiś omek w górach masz ;> może czas zrobić na nim parapetówkę :P

Unknown pisze...

spokojnie to przyjęła ale stwierdziła że byłam w doborowym towarzystwie i że luz,
nooo Misiak parapetówka to by było coś;)

Asik pisze...

jeszcze powinnyśmy napisać gdzie te fotki były zrobione.
Moja w Bieszczadach, w sumie nie w samych górach bo z gór już wróciliśmy.. ta jest zrobiona gdzieś w połowie drogi (przebytej pieszo :))
między Leskiem a Soliną w zeszłoroczne wakacje

NIEdźwiedź pisze...

Moja fota na szlaku na Baranią. To chyba szlak który znam juz na pamięć.
Parapetówkę planuje w jakiś poświąteczny weekend, chyba ze wcześniej nadarzy mi sie wolne..

Unknown pisze...

moja z drogi na Pietraszonkę z Kubalonki, chybaśmy z Symcią wtedy zasypany szlak przecierały;p;p