...oto jest słowo
potem i przed
zawsze jest dobre
i zawsze jest złe...
Nie cierpię momentu, w którym nie wiem co powiedzieć. Kiedy wiem, że każde moje słowo może być nie takie jakbym chciała żeby było.
Jeszcze bardziej nie cierpię sytuacji, kiedy zamiat porozmawiać, muszę te słowa napisać i wysłać w jakimś durnym mailu, który obecne stanowi substytut wszelkich uczuć i związków. Wtedy jeszcze bardziej nie wiem co mam napisać.
A najbardziej wkurwiająca jest niemoc. Bo ileż więcej można powiedzieć jednym gestem ręki, jednym spojrzeniem i zwyczajnym przytuleniem. Mówimy wszystko bez tych cholernych, (nie)raniących słów.
Czasami mam dość naszych czasów. Dość internetu, komórek, bzdurek, wielkiego świata i braku granic (taaa globalna wioska, McLuhan i inne bzdety). Tęsknie za chwilami, kiedy chcąc z kimś pobyć po prostu się to robiło. Było minęło...
Idę więc pisać durnego maila, bo co innego mi zostało...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
tak naprawdę zawsze jeszcze można zadzwonić..
Ale owszem wiem o czym mówisz. Choć mnie przeraza fakt że pisaniem ułatwiamy sobie moment powiedzenia komuś czegoś niezbyt miłego. Nie wiem skąd ten strach szczególnie że może przyjść sytuacja gdy będzie trzeba powiedzieć coś prosto w oczy..
Prześlij komentarz