No więc poszłyśmy obloockać jak wyglądają Paprocany chwilę przed wystrzeleniem szałowej gorrącej Pani Wiosny która właściwie już ponad tydzień temu się zaczęła ale jakoś powoli i smętnie jej to idzie. Co prawda widać już pierwsze Czułowskie bociany i pąki zaczynają się pojawiać na drzewach i kwitną mlecze, ale jednak brakuje nam tego czegoś co sprawia że wiosną chce się żyć fruwać itd itp ( wszyscy wiedzą o co chodzi i udają że wcale nie chodzi o to o co chodzi, a jak nie wiadomo o co chodzi to znaczy że chodzi o samców płci męskiej rodzaju ludzkiego) No ale abstrachując od mężczyzn przejdę do łabędzi.
Otóż spotkałyśmy na swej drodze ośmioro łabędzi. Nawet sfotografowałyśmy sie z jednym z nich co by nie było że opowiadamy bajki. oto zdjęcia:
Oto niedżwiedź z łabędziem. Wyszedł głupio-wiem.
Permanentny brak Asiura ale za to jest łąbądź. Może wkleimy Asiura niebawem.:)
Nawiasem mowiać Asiurze na nastepny raz idziemy razem. dawno juz razem we trzy nie były nigdzie my.