czwartek, 14 lutego 2008

walentynkowy obiad


Są takie chwile w życiu człowieka, że zastanawia się po co ktoś wymyślił jakieś święto. Myśmy doszły dzisiaj do wniosku, że Walentynki wymyślił ktoś szczęśliwie zakochany, który chciał zrobić na złość tym samotnym.
W ramach buntu przeciwko wszystkiemu postanowiłyśmy spotkać się by w względnej ciszy i względnym spokoju zrobić i zjeść walentynkowy obiad z deserem;)
Na tyle zdolne jesteśmy że nie musiałyśmy długo czekać. Misiaka surówka prawie zniknęła zanim pojawił się Asiurowy kurczak w krakersach(niech żyje Nigella :)) Po tym zestawie już lekko umierałyśmy ale całkowity zgon nastąpił po owocowej sałatce Szczotki( no co! multiwitamina w czystym wydaniu;) )
Leżąc, umierając i oglądając Veronice Mars zagryzałyśmy to wszystko gorzką z karmelem;)
Właśnie czytając mi przez ramie Asiur stwierdziła
- Kto zagryzał to zagryzał
Ja- Ale ty też jadłaś
A- no może pół kostki
Ja- a co zrobiłaś z tym drugim pół?
A- wydalam z nieświadomości;)
Kocham Was moje Walentynki(ale Asikowej klawiatury nie znosze;p)

Proszę się odkolegować od mojej klawiatury !!!!!

A tak na marginesie to Szczotkę powinni aresztować za ilość sałatki którą zrobiła. MAMO!!!!!!!!!!!!!!!!!- to pisałam ja, Asiur

5 komentarzy:

NIEdźwiedź pisze...

do pracy musiałam się zakulać:]
Juz dzis nic nie zjem. Jednakowoż proponuję powtarzac co jakis czas taki babski obiad :] Moze w koncu naucze sie robic rolady :P

NIEdźwiedź pisze...

zapomniałyscie dodac o ferrero roshe
Piękne kobiety zasługują na drobne przyjemnosci:]

Unknown pisze...

sorki ferrero rocher też było :D
a rolady można zrobić kiedyś- dobre są;p
ejj.. wróciłam od okulisty i nie jestem ślepa tylko za mało mrugam i płacze;p
nie wiem co gorsze!

NIEdźwiedź pisze...

na obecną chwilę stan pieprzynych bukietów kwaitow 0. W przyszłym roku będzie 5
juz ja o to zadbam..:] A ntym czasem dostałam 2 smsy. Na dodatek głupie. I jeden całkiem dobry kawał :]

Unknown pisze...

ja dostałam ładną kartkę mailową i maila od horyzontu/ nie wiem czy to też liczyć;p