Trochę ich na pewno mamy. I podejrzewam że ciąg dalszy nastąpi. Ale ja uprzedzę Szczotkę- choć wiem że zła na mnie będzie ( podejrzewam że najsilniej z nas utożsamia się z tym miejscem) I napiszę coś od siebie. HOW- Harcerski Ośrodek Wodny w Wiśle Wielkiej. Miejsce o przewspaniałym domowym klimacie, najlepszej na świecie kuchni, jedynym i niepowtarzalnym tarasie i mnóstwu pokoi w których tyle się wydarzyło że niemożliwym wydaje się być opisanie tego.
O HOWie można by pisać latami a i tak nikt nigdy nie powie wszystkiego. HOW jest trochę jak Hogwart. Ma w mnóstwo tajemnic i wciąż pojawiają się jakieś nowe. Ja zawsze bałam się strychu :))) Wciąż myślę że wyskoczy na mnie jakaś kuna albo inny potwór. Nie mówiąc już o zamieszkujących tam roztoczach. W HOWie zawsze lubiłam to że jest tak podobny do mnie. Ma w sobie nieokreślony bałagan.. właściwie nie da się go posprzątać, a jednocześnie jest w nim przecudny spokój. To jedno z miejsc gdzie wspaniale się psychicznie odpoczywa.
HOW to także miejsce które łączy ludzi. W przedziwny sposób koegzystują tam różne przypadki nawet te skrajne:) Jedną z nich jest na pewno Alojz.I mam czasem wrażenie że On HOW z nas wszystkich zna najlepiej... własciwie kazdy jego zakamarek ma zaznaczony..:) A na to wszysto bardzo fotogeniczny z niego kocur. W końcu jest synem mojej Diablicy :)
Ostatnie zdjęcie dobrze mi się kojarzy..To cały klimat HOWU.. ten najgłębszy, najbardziej wyrazisty , który nosi w sobie od lat...I choć szczur ze mnie lądowy (prawie) a prowadzić potrafię jedynie motorówkę to przyznam się że dzięki HOWowi właśnie pokochałam żeglarstwo i wodniactwo. Teraz wasza kolej. Podejrzewam że macie coś na ten temat do powiedzenia...
7 komentarzy:
w tym HOWie(nazwanym przez jednego z harcerzy Harcerskim Osrodkiem Wychowawczym hahaha) poznalem sie z Ta trojeczka, no nie cała bo z wyjatkiem Asiura:D
nooo Niedzwiedż toś mnie uprzedziła;) HOW kocham jednym z moich Szczotkowych serduszek, wiąże się z całą masą wspomnień i poznanych ludzi, wiąże się z myszką wcinająca michałka, z imprezami oficjalnymi i mniej z poznanym stadem niesamowitych ludzi. Zresztą tych, którzy są dla mnie ważni ściągam tam i każę się zachwycać;) maaasakra.. cieszę się Łazarze, że Ciebie też tam poznalam
A ja Poznałam Łazara gdzie indziej a On nawet nie pamięta :P
niewiem Szczotko co Cie w tym cieszy, ja jak bym sie poznał to bym sie załamał:P, a co do Misi to mozesz mi przypomniec gdzie sie poznalismy?? naprawde mam skleroze
w centrum wolontariatu - wtedy kiedy rozpoczynała "działalnosc " GPR
noooooooooo tak:D:D:D faktycznie, przepraszam ze zapomniałem
nie dramatyzuj Grzesiu, aż tak źle nie jest/ nie było ;p;p nie licząc paru zawirowań... sasa
Prześlij komentarz